Beacony: nowa polska specjalność

Beacony to w tej chwili chyba najbardziej rozpoznawalne oblicze Internetu rzeczy. Polskie start-upy sprawiły, że nasz kraj stał się w tej branży światowym potentatem.

Beacony to małe urządzenia wykorzystujące nową, czwartą wersję technologii Bluetooth – BLE (Bluetooth Low Energy), inaczej Bluetooth Smart – do komunikowania się ze smartfonami czy tabletami. Obecnie dostępne modele mają wielkość od kilku do kilkunastu centymetrów i korzystają z baterii zapewniających zasilanie w okresie od kilku miesięcy do kilku lat. W optymalnych warunkach beacony mają zasięg nawet do 70 m. W niektórych modelach można regulować moc sygnału.

O użyteczności rozwiązania decyduje to, że beacony obywają się bez fazy parowania z urządzeniem, z którym nawiązują komunikację. Dowolny sprzęt z włączonym BLE wykrywa beacon, w zasięgu którego się znajduje, i po prostu nawiązuje z nim połączenie. Parowanie nie jest potrzebne, za to konieczna jest aplikacja zainstalowana na urządzeniu mobilnym, na którego ekranie, po znalezieniu się w zasięgu beacona, wyświetli się odpowiedni komunikat. Większość tych małych nadajników nie robi wiele więcej poza transmitowaniem swojego ID do urządzenia z włączoną komunikacją BLE. Dopiero aplikacja na smartfonie, po uzyskaniu sygnału z beacona, łączy się przez Internet z tym, co stanowi back-end rozwiązania, i stamtąd otrzymuje wszystkie potrzebne informacje. O treści przesyłanych komunikatów oraz wyborze grupy odbiorców decyduje osoba odpowiedzialna za zarządzanie aplikacją.

 

Sklepowa analityka

Za pomocą beaconów firmy mogą w czasie rzeczywistym przekazywać klientom wysoce spersonalizowane informacje o ofercie. Te małe urządzenia umożliwiają chociażby ścisłe połączenie dwóch oddzielnych światów – handlu elektronicznego i tradycyjnych sklepów – przesyłając na smartfony informacje o specjalnych promocjach, gdy klienci znajdą się w pobliżu miejsc z określonymi produktami. Oczywiście dokładność użytej lokalizacji (wynikająca z liczby i rozmieszczenia beaconów w sklepie) pozostaje w relacji do treści przesyłanego komunikatu. Może on być wyjątkowo precyzyjny, np. „uwaga: marynarki na wieszaku po lewej są dzisiaj o 50 proc. tańsze!".

Beacony mogą być źródłem wielu danych o klientach, które staną się następnie podstawą do korzystnej biznesowo analityki. Dzięki dostarczanym informacjom sprzedawca pozna wzorce zachowania klientów. Wiedza o tym, jakie trasy wybierają lub przy jakich ekspozycjach spędzają najwięcej czasu, może być następnie wykorzystana do opracowania spersonalizowanych akcji marketingowych. Beacony wraz z aplikacją mobilną mogą też być używane w systemach lojalnościowych. W przypadku takiego zastosowania nie trzeba będzie już sobie wypychać portfela kolejnymi kartami – zamiast tego mały sklepowy nadajnik spowoduje przesłanie punktów przyznanych za zakup w danej sieci handlowej wprost na smartfon klienta.

Start-upy kontra potentaci

Choć rynek beaconów jest bardzo młody, nie brakuje chętnych do związanych z nim inwestycji. Wynika to oczywiście stąd, że potencjał do wzrostu jest co najmniej obiecujący. W Polsce funkcjonuje ponad 400 centrów handlowych o łącznej powierzchni przekraczającej 9,5 mln mkw. To ogromna przestrzeń, na której stosowanie tych urządzeń może przynieść szereg korzyści zarówno przedsiębiorcom, jak też ich klientom.

 

W procesie popularyzacji beaconów nie bez znaczenia jest fakt, że polscy producenci są pionierami tego rynku, a Polska często nazywana jest beaconową doliną – twierdzi Grzegorz Salachna, ekspert Orange Polska w segmencie klientów kluczowych i korporacyjnych.

W tej „dolinie" działają start-upy, które już teraz mogą pochwalić się ciekawymi wdrożeniami. Co ważne, podbijają nie tylko polski rynek, czego dowodzą międzynarodowe sukcesy Estimote, Ifinity czy Kontakt.io.

– W Polsce przeznacza się znaczne kwoty na produkcję beaconów. Powstają duże fabryki, których celem jest sprzedaż nie tylko na naszym rynku, ale również eksport gotowych urządzeń oraz aplikacji mobilnych – mówi Mariusz Bajgrowicz, regionalny dyrektor sprzedaży w Zycko Polska.

Beacony i aplikacje polskich start-upów trafiają do dużych galerii handlowych, biorą udział w projektach tworzenia inteligentnych miast, usprawniają funkcjonowanie lotnisk czy dworców oraz placówek użyteczności publicznej, choćby takich jak muzea. Duża dostępność beaconów ułatwia integratorom budowanie najróżniejszych platform wykorzystujących te urządzenia.